Życie w czasie…

Witajcie kochani jak sobie radzicie z życiem w czasie…chyba każdy z nas wie o jaki czas mi chodzi. Czy z każdym dniem jest Wam trudniej? Czy może powoli przyzwyczajacie się do takiej sytuacji? Rodzi się Was lęk, obawy?

Życie w czasie

Życie w tym czasie nazwijmy go niezwykłym, aby go trochę oswoić, nadać mu inny wydźwięk nie jest dla nikogo z nas łatwe. Praktycznie z dnia na dzień przyszło nam całkowicie zmienić przyzwyczajenia, utarty harmonogram dnia. Końcówka tamtego roku była dla mnie trudna. Nowy rok zaczął się bardzo pozytywnie i kiedy na nowo poukładałam swój dzień znów przyszła zmiana. Jestem osobą, która kocha ludzi i jest dla mnie tym boleśniejsze takie zamknięcie. Idą Święta w tym roku nie pojadę do domu rodzinnego zachowując się odpowiedzialnie nie narażając bliskich. Mój mąż już sobie zażyczył karpatkę, którą zawsze piekła moja mama specjalnie dla niego. W tym roku mama też z chęcią by tą karpatkę upiekła, ale niestety nie zobaczymy się. Karpatka nie zając nie ucieknie, a ja będę mogła się wykazać we wszystkim trzeba znaleźć jakieś plusy.

Sen

Miałam dzisiaj sen, że jeździłam rowerem, otaczały mnie łany zbóż, które były przeplatane makami i chabrami. Wszędzie było widać ludzi, którzy spędzali wspólnie czas. Sny wyrażają to za czym się tęskni. Wychowałam się na wsi i wieś kocham i zawsze będę z nią związana emocjonalnie. Dzisiaj zwiedzaliśmy Roztocze z auta. Potrzebowałam chociaż przez szybę zobaczyć inny krajobraz, pierwsze oznaki wiosny. Moje ukochane bociany wróciły już na Roztocze. Z nimi jakoś człowiekowi lżej i zawsze mi smutno jak odlatują. Życie w czasie toczy się dalej… Bociany znów przyleciały, poprawiają swoje gniazda, aby stworzyć w nich nowe życie…pierwsze trzmiele fruwają wkoło rozwijającej się forsycji.

Niby wszystko jest tak samo, a jednak jest inaczej. Nie ma tyle samochodów, ludzi, w ciągu dnia w braku zgiełku słyszę śpiew ptaków, takie śmieszne trochę kłócące się wróble. Przyroda zawsze była, jest i będzie mi bliska. Zresztą wychowując się na wsi to nieodzowny element życia. Przyznam Wam się, że jakoś szczególnie nie naszła mnie ochota na porządki w domu tak jak wszyscy o tym wspominają. Bardziej ten czas wykorzystuje na porządek w mojej głowie, sercu. Zagłębieniu się w co czegoś wcześniej nie dostrzegałam. Lubię usiąść z kubkiem gorącej herbaty i po prostu być sama ze sobą.

Wiem kochani, że każdy to życie w czasie…układa sobie po swojemu, aby zagłuszyć w sobie myśli, lęki. Nie ważna tak naprawdę jest metoda najważniejsze, aby cel został osiągnięty. Życzę Wam cierpliwości, wytrwałości, wzajemnej wyrozumiałości i życzliwości, otwarcia się na drugiego człowieka, ale także dotarcia w głąb samego siebie. Bądźcie zdrowi.

Podziel się